![]() |
| Hope |
-Gdzie jest klucz do kasy?
-Nie dam-bała się
-żebyś się nie zdziwiła kotku.-przyłożyłem pistolet do jej skroni.Pisnęła ze strachu...
-To co?-zapytałem. -Dasz mi go czy mam strzelać?
-Strzelaj... ja i mam dość swojego życia-szepnęła.Pyskata jest, ale mnie zdziwiła... jeszcze nikt tak nie zrobił ... nie powiedział. Strzelić? Nie Nie mogę coś mnie powstrzymuje...
-Gdzie jest ten jebany klucz?!-nie zabije jej.
Milczała.....
-No dobra ... klucz jest w pokoju szefa na górze-szepnęła...
-Zaprowadzisz mnie tam?-czy ja właśnie kurwa jej się o coś zapytałem? Co się ze mną dzieje!!!Pokiwała głową i poszła na górę . Podała mi klucz. Zabrałem pieniądze i kazałem chłopakom jechać do domu.Ja zajmę się Angel.Zaciągnąłem ją do mojego samochodu.
-Jak ci na imię?-zapytałem.
-H...hho..ope...-była wystraszona i to bardzo.
-Ładnie-skomentowałem.Dojechaliśmy do mojego domu. -I co ja mam z tobą zrobić?
-Wypuść mnie...-pokiwałem przecząco głową.
Zabrałem ją z auta i posadziłem na kanapie w salonie.
-Przyzwyczaj się do mnie i do domu bo od dziś tu mieszkasz.Po paru minutach zadzwonił mój telefon. Było napisane ''Hazza-Debil"
Rozmowa:
Z:Co?!
H:Gdzie ty być?
Z:W domu z Hope.
H:Kto?
Z:Dziewczyna ze sklepu...
H:Sexowna??
Z:Moja!!!-warknąłem do słuchawki.
H:Czy ty już...?
Z:Jeszcze nie...-Przerwałem mu
H:Masz czas do jutra.
Z:Wiem, to moje zasady!
H:Nie irytuj się. Na razie.
Z:No, cześć...
Koniec Rozmowy
Usiadłem przy trzęsącej się Hope.
-Odchyl głowę.-powiedziałem
-Co!?-pisnęła ,a ja wessałem się w jej szyję.
Jęczała i płakała kiedy to robiłem...robiłem jej malinkę.
-Teraz jesteś moja...

Kiedy bedzie nastepny ?
OdpowiedzUsuń